CRIONICS "Armageddon's Evolution"
(Candelight / Empire Records)

Prawdę mówiąc do twórczości Crionics, nigdy nie pałałem jakimś szczególnym entuzjazmem. Jakoś żadna odmiana blacku, nigdy nie mogła do mnie trafić, tym samym debiut Krakowian "Human Error: Ways To Selfdestruction" jako przykład tej że muzyki, fakt faktem, niczym mnie nie obezwładnił, przesłuchałem kilka razy i odłożyłem na półkę.

Przy okazji "Armageddon's Evolution", było już nieco inaczej, muszę przyznać, że premiery tej płyty wręcz wyczekiwałem. Miało być jeszcze ciężej, niż poprzednio, intensywniej, w ogóle miał to być wprost druzgocący wszystko wokół mariaż blacku z deathem, z czystą jak górska woda produkcją. I co tu pisać więcej, tak właśnie jest. Płyta jest intensywna, wręcz mordercza; otrzymaliśmy tu udany konglomerat obydwu tych odmian gatunkowych, i jest właściwie ok. Gdyby nie to, że wciąż mi to tak do końca nie leży, niby wszystko jest tak jak bóg przykazał - w dechę porównanie, ale efekt końcowy wciąż nie jest tym czego tak naprawdę oczekiwałem.

Wszystkim utworom wciąż towarzyszą, moim zdaniem, nazbyt nachalne klawisze, tym samym nastrój, miejscami jest tak patetyczny, że na dłuższą metę nie potrafię tego znieść. Zastanawiam się teraz, czy ta zmiana w Crionics była potrzebna, i po mimo wielu wątpliwości jakie mi się nasuwają, twierdzę jednak, że chyba jednak tak. Zwłaszcza, że moim skromnym zdaniem była ona konsekwencją naturalnego rozwoju samego zespołu, jako całości. Niestety pomimo tych przeobrażeń Crionics i ich muzyka wciąż nie są dla mnie.

Płyta ma naturalnie, w moim odczuciu, mocne strony, lecz przysłania je duża ilość elementów których nie akceptuję, stąd też, takie a nie inne podejście do niej z mojej strony.

Na koniec, przypominam sobie jak przy okazji premiery Candelight, ogłosiło "Armageddon's Evolution" płytą bodajże miesiąca, Empire piało z zachwytu. Jednocześnie obok recenzji pozytywnych, pojawiało się dużo krytyki i porównań do Behemoth, nie jestem jednak do końca przekonany co do trafności tych zestawień. I czy rzeczywiście Crionics wypada tu aż tak słabo. Polecam raczej rozmiłowanym w symfonicznym blacku: Anorexia Nervosa, Dimmusie, nasz Hermh, mniej więcej te klimaty.
Ocena: 4/6

Krystian