FLESHGORE "Killing Absorption"
(Metal Blast)
"Killing Absorption", pełno czasowy debiut Ukraińców wydany w rok po siedmio utwórowej Ep'ce z 2002 r. Panowie z Fleshgore lubują się w dość brutalnej odmianie deathu z grindowymi naleciałościami na wokalu. O pierwszej ich płycie powiedzieć by można, że to przykład dobrego a nawet chwilami bardzo dobrego, łojenia w swoich stylistycznych kategoriach. I pomimo tego, że płyta nie powala na kolana i nie zaskakuje niczym nowym słucha się jej wyśmienicie.
Pojawiają się często płyty którym można wiele zarzucić, czy po prostu określić je nawet jako przeciętne, lecz powalające czymś w odsłuchu. Najczęściej to zwyczajnie prywatne, dźwiękowe preferencje, które sprawiają, że ciężko jest się oderwać od danych nagrań. Tak właśnie jest w przypadku "Killing Absorption", nie wybijająca się niczym szczególnie death/grindowa płyta, ot miazga z mało czytelnym wokalem, przeplatana gdzieniegdzie jakąś melodią. I to mi się właśnie podoba!!! Kawał niezłej rzeźni wpadającej w ucho, do której naprawdę chce się wracać. Jak na debiut wyszło genialnie, ciężkie gitary - może nieco schowane, czy przytłumione, ale co tam, do tego jeszcze wbijająca w ziemię perkusja i miażdżący wokal. Żyć i nie umierać tylko słuchać!
W sumie można by się przyczepić nieco do produkcji, gdyż wszystko chodzi jakoś tak, nie do końca wyraźnie i zbyt matowo. Choć jednocześnie pogłębia to tym samym klimat nagrań zawartych na "Killing Absorption": brudnych, podziemnych, przepełnionych w wyrazie rebelią i nienawiścią.
Kończąc ten wywód, stwierdzam lub też przyznaję się, że Fleshgore zrobiło na mnie durze wrażenie, oczywiście pozytywne. Tym samym tak zwanemu obiektywizmowi, mówię wyraźne NIET. Teraz tylko muszę zdobyć dwójkę Fleshgore bo czuję, że to coś jeszcze groźniejszego aniżeli "Killing...". Polecam, czystej wody death/grind.
Ocena: 4/6
Krystian