KARNARIUM "Karnarium"
(Blood Harvest)
Całkiem nie dawno udało mi się nabyć pełno czasowy debiut Szwedów, który to ujrzał światło dzienne z końcem zeszłego roku. Dla maniaków starego grania Karnarium, z pewnością nie jest nazwą obcą. Panowie mocno eksplorują te rejony grania i co najlepsze z dużym powodzeniem. Płyty słucha się doskonale, jest na tyle zróżnicowana w strukturach a przy tym miejscami wręcz porywająca, iż nie da się przejść obok niej ot tak.
Grobowa atmosfera unosząca się nad całością dźwięków zawartych na krążku doskonale koresponduje z warstwą muzyczną, tworząc mieszaninę wprost wybuchową! Karnarium młóci fantastycznie, ma się wrażenie że słucha się autentycznie albumu z przed co najmniej dekady czy nawet grubo więcej. Tylko produkcja sprowadza nasz na ziemię delikatnie informując o czasach w których płyta została zarejestrowana, tym większego dodaje to smaczka. Klimat z przed lat i produkcja, niosąca za sobą ogromne pokłady ciężaru i masywności w jednym, perełka dla mnie. Świetna praca perkmana, rewelacyjnie pulsujący wszędzie bas i przytłumiony wokal wydobywający się niczym z podziemi! Co ciekawe płyta nie jest w żaden sposób jednostajna, wszystkie kawałki na niej zawarte są tak skonstruowane, że nie ma co liczyć na jakąś monolityczną budowę a co za tym idzie i często znużenie materiałem już po jednym odsłuchu. Szwedzi przygotowali w tej kwestii świetny kawał muzy, a jak na płytę death metalową, nawet dość długi i przy tym rozmaity. Tempa wręcz walcowate przeplatają się co rusz z szybkimi strzałami. Wielokrotnie nawet w obrębie jednego utworu, innym razem znowu dostajemy kawałki albo miażdżąco wolne, albo napierdalające zdrowo przed siebie. Co kto woli, jest wszystko...
Krótko mówiąc płyta jest ciężka jak cholera, pachnie grobem i rozkładem, a do tego jeszcze została całkiem zdrowo przemieszana konstrukcyjnie. Dla fanów Grave, Sinister czy Nihilist pozycja obowiązkowa, dla całej reszty też i basta!
Ocena: 5/6
Krystian