C A L M    H A T C H E R Y


CALM HATCHERY


1. Witam, co u Was słychać? Jest sam środek lata, grzeszycie nic nie robieniem, czy może ostro zasuwacie?
Huzar: Witaj. Tuż przed wakacjami zasuwaliśmy rzeczywiście ostro. Teraz akurat, w tym momencie mamy wakacyjną przerwę ale od września ruszamy dalej. Jesteśmy w trakcie przygotowań pełno czasowego materiału na płytę. Trochę to już trwa, ale myślę, że niebawem będzie koniec.

2. Kilka słów o historii zespołu, istniejecie dopiero kilka lat a przez Calm-Hatchery przewinęła się dość pokaźna ilość osób.
Huzar: Zespół powstał w 2002 roku w Białymstoku z inicjatywy mojej (HUZAR git), IWANA (git i wok) i RADADA (perk). W tamtym czasie każdy z nas grywał w jakiejś kapeli. Ale często spotykaliśmy się na wspólnych koncertach na których mieliśmy przyjemność grywać. Dużo rozmawialiśmy o muzyce, sprzęcie aż w końcu okazało się, że chcemy wspólnie pograć i tak się zaczęło. Po pół roku wspólnego grania nagraliśmy domowym sposobem nasze pierwsze demo. Potem dołączył do nas GUNAR (wokal) i sesyjnie wspomagał nas MAAR na basie. W tym składzie zagraliśmy kilka lokalnych koncertów oraz złożyliśmy cały materiał na "EL-ALAMEIN". W 2004 weszliśmy do studia. Tuż przed sesją doszło do zmiany wokalisty, na miejsce GUNARA wszedł GHAEZ. Po sesji nagraniowej graliśmy znów koncerty i rozesłaliśmy materiał w poszukiwaniu wydawcy. Jednak pech zespołu nie opuszczał, GHAEZ odszedł z braku czasu, potem odszedł IWAN i po kilku jeszcze roszadach, które w sumie nie posunęły zespołu do przodu zawiesiliśmy działalność. Po za tym, ja postanowiłem wrócić do swojego rodzinnego miasta Słupska (w Białymstoku tylko studiowałem). Będąc w Słupsku, cały czas otrzymywałem pochlebne recenzje za "EL-ALAMEIN", i postanowiłem jednak utrzymać zespół. Znalazłem na miejscu gitarzystę i basistę (ZOMBI i HACEL), jednak ciężko tutaj na Pomorzu znaleźć dobrego perkusistę, i graliśmy we trójkę. Potem doszedł wokalista SZCZEPAN, przez moment grał z nami perkusista DYX, ale to nie było to, a jednocześnie przyszło zaproszenie na koncert ZAMCZYSKO 2006 w Malborku, zadzwoniłem więc do RADADA i zgodził się zagrać ten jeden koncert. Kiedy do nas przyjechał na próbę, to grało się tak dobrze, że postanowił wrócić do zespołu. Dojeżdżał do nas na próby i w takim składzie zespół grał dalej. W 2006 nagraliśmy demo "THESE WCHIH WERE", zagraliśmy wtedy serię lokalnych koncertów i nie tylko, m.in. z METAL SAFARI. Jednak latem 2006 RADAD wyjechał do Anglii, z pewnymi przerwami jeszcze udawało się jakoś to trzymać ale stwierdziliśmy, że nie ma to sensu na dłuższą metę i RADAD ostatecznie opuścił zespół. Zaczęliśmy się poważnie rozglądać i w końcu udało nam się zwerbować RADKA perkusistę z zespołu TEHACE. Od stycznia zaczął z nami grać i tak też zostało.

3. Nawiązując do poprzedniego pytania, czym są spowodowane tak częste zmiany personalne w zespole? Ze składu który nagrywał "El-Alamein" została jedna osoba.
Huzar: Właściwie wyjaśniłem to Tobie w odpowiedzi powyżej haha. Tak zostałem tylko ja, cóż różnie się w życiu układa, nie ode mnie jest to zależne. Wierz mi, że chciałbym grać w jednym stabilnym, dobrym składzie. Ale jak powiedział mi kiedyś mój były perkusista RADAD, CALM HATCHERY to krzyż, który muszę dalej nieść haha....a poważnie no cóż, zmieniłem miejsce zamieszkania i wyprowadziłem się z powrotem w swoje rodzinne strony. Wielu znajomych mówi mi dzisiaj, że to był błąd, może i tak, ale w tamtym momencie musiałem po prostu to zrobić.

4. Jak po upływie kilku lat oceniacie swoje poprzednie wydawnictwa, pierwsze demo i wspomnianą wcześniej "El-Alamein"? Co jest ich mocną stroną a co słabą, w ocenie ich twórców?
Huzar: "EL-ALAMIEN", wg mojej oceny zdecydowanie brakuje własnego ego. To dopiero takie raczkowanie, jeśli chodzi o styl. Lubię parę momentów na tej płycie, ale to dopiero początek drogi. Na pewno może podobać się, że jest tam trochę efektownej techniki a kilka utworów z niej lubię do dzisiaj, jednak nie chciałbym nagrać drugiego podobnego albumu. Pierwsze demo to była radość z grania. Jest surowość i brud, bardzo undergroundowo jednak cenie sobie tę demówke bo to był początek, była spontaniczność i czysta radość z grania. Mama do niej duży sentyment.

5. Przesłuchałem niedawno zamieszczone przez Was utwory z nowego promo na MySpace i przyznaję, że sprawiają wrażenie dużo bardziej intensywnych aniżeli wasze starsze utwory z czasu El-Alamein, ale także tchnie od nich niesamowitym chłodem, dziwny nieco klimacik, nieco jak z "I, Monarch", Hate Eternal?
Huzar: Hmmm zaskoczyłeś mnie tym porównaniem, ale ten chłód o którym wspomniałeś rzeczywiście jest. Miało być trochę kosmicznie i tajemniczo i ciut psychodelicznie. Wydaje mi się , że w momencie powstawania demka taki był też nastrój w zespole. Wszystkie emocje zawsze mają swoje odzwierciedlenie w muzyce. Przynamniej ja staram się tak robić.

6. Nagrywając "El-Alamein", ustawiliście sobie poprzeczkę bardzo wysoko, taki wyczyn zwiększa wymagania względem zespołu i jego następnych poczynań. A z informacji zawartych na Stronie Calm-Hatchery, wynika iż promo "These Which Where", zapowiada Wasz drugi pełny album. Krew w żyłach szybciej płynie?
Huzar: Popłynie szybciej jeśli będę miał przed sobą gotowy nagrany krążek w ręku. Rzeczywiście jesteśmy dość bliscy ukończenia nowego materiału. Co do poprzeczki uważam, że najważniejsze jest żeby cały proces tworzenia odbywał się naturalnie. Na "EL-ALAMEIN" też nie było nic na siłę. Utwory powstały jakie powstały. Owszem, zależało nam by wszystko było jak najlepiej odegrane ale to wszystko. Owszem, staram się być lepszym gitarzystą, muzykiem w ogóle, to jest jakby ta poprzeczka, którą sam sobie ustawiam. Przygotowania do albumu trochę już trwają, ale mogę zdradzić, że mamy przygotowane więcej niż połowę płyty. Brakuje naprawdę niewiele może z 3 utwory i będzie wszystko. Wtedy rezerwujemy sesję w studio.

7. W jakim czasie uda się ukończyć nową płytę, czy w tym roku będzie ona dostępna, no i czego można się po niej spodziewać?
Huzar: Kurcze, marzę o tym by do końca roku ją nagrać. Gdyby nie przerwy związane z absencją perkusisty myślę, że potoczyłoby się wszystko szybciej. Na pewno będzie trochę zaskoczenia. Hmm, na pewno będzie brutalniej. Są partie które wg mnie wyszły bardzo brutalnie, szybciej niż na elce, ale będą też nowe rozwiązania wokalne. No i sama muzyka, w historii naszego zespołu to jakiś krok do przodu na pewno wykonała. Jest też sporo melodii. Staram się wszystko wypośrodkować. Jest i trochę techniki ale i prostoty oraz melodii itp. Wszystkie zabiegi po to aby muzyka była jak najbardziej żywa.

8. Jak to właściwie było z "El-Alamein"? Albumik od razu wydała Via-Nocturna czy jednak były jakieś egzemplarze przygotowane przez Was? Na mojej płycie widnieje logo labelu z Rybnika i data 2007 r., a przecież materiał jest z 2004 r.
Huzar: Tak. Materiał został nagrany w 2004 roku i szukaliśmy wydawcy. Mocno interesował się nami Kmiołek, jednak ostatecznie zrezygnował. Mieliśmy nadzieję , że zostanie wydane to w EMPIRE i wtedy ujrzałoby ono światło dzienne o wiele wcześniej, bo około 2005 roku. Ale wyszło jak wyszło, potem straciliśmy nadzieję, że ktokolwiek to wyda. No i pomógł mi w tym momencie HAL (ABUSED MAJESTY, HERMH, DEAD INFECTION), dostał cynk, że VIA-NOCTURNA poszukuje jakiegoś zespołu do wydania. Hal im zapodał nasz materiał a im się spodobało. Tak to wyglądało. Całość graficzną opracowałem w pośpiechu ja, podpisałem stosowne papiery i oto "EL-ALAMEIN" jednak ujrzało światło dzienne.

9. Jak układa, bądź układała się współpraca z Via-Nocturna, przy okazji wypuszczenia na rynek "El-Alamein"? Płyta wydana została bez jakiś fajerwerków ale w sposób schludny i miły dla oka, co z resztą?
Huzar: Fabian z VIA-NOCTURNA jest w porządku kolegą. Wszystko odbyło się zgodnie z umową. Nie narzekam. Wiesz nie jest to jakaś wielka wytwórnia, więc też, nie można wymagać cudów i spodziewać się niewiadomo czego. Ale jestem Mu wdzięczny, że nam pomógł bo dzięki temu myślę, że będzie łatwiej dopchać się gdzieś z nowym materiałem, po za tym "EL-ALAMIEN" nabrał oficjalnej formy. Mimo wszystko byłem szczęśliwy z tego faktu. Wiem ze Fabian porozsyłał po świecie płytki w celu promocji, jakichś fajerwerków może nie było, jednak myślę, że VIA-NOCTURNA zrobiła co mogła, aby wypromować nasz materiał. Nie mam do nich zastrzeżeń.

10. Przy okazji praktycznie każdej recenzji Waszego poprzedniego wydawnictwa, jaką udało mi się znaleźć, czy wywiadu z Calm-Hatchery, wszyscy porównują "El-Alamein" do twórczości Vader. Jednocześnie, ani razu nie zostało to wykorzystane jako przytyk w Waszą stronę. Jak sądzicie czy promo z zeszłego roku i nowy album zatrą te ślady?
Huzar: Zdecydowanie tak. Samo demko "THESE WHICH WERE", właściwie już jest bez Vaderowej skazy. Nowe utwory tym bardziej, o to jestem spokojny. Pewnie stanie się tak, że ludzie i tak nas gdzieś zaszufladkują, ale robimy co możemy ażeby CALM znalazł swoje brzmienie, charakterystykę i styl, ale to wymaga parę lat pracy. Wiadomo że, są inspiracje, ale to jest nieuniknione. My kierujemy się założeniem żeby nasza muzyka miała choć lekki powiew świeżości, żeby jednak odkrywać nowe horyzonty i nowe rozwiązania aranżacyjne. Nie ma sensu powielać samego siebie i kogoś zbyt dosłownie. I na pewno nie robimy muzyki wynikającej z trendów obecnie panujących. Gramy i staramy się robić muzykę jak najlepszą i szczerą, taką która nas samych poruszy i jednocześnie dzięki której staniemy się lepszymi muzykami. Co do "EL-ALAMEIN", to była radosna twórczość w tamtym czasie, gdy ona powstawała zależało nam na nagraniu fajnie brzmiącego materiału death metalowego. Nie przejmowaliśmy się brakiem oryginalności byliśmy zresztą tego świadomi, że jest to podobne do Vadera i innych kapel. Nie zamierzam się od tego odcinać, to jest wręcz rodzaj komplementu, że porównano nas do tak klasowego zespołu.

11. Zdaję sobie sprawę, iż takie częste porównania mogą męczyć a w konsekwencji nawet nieco przeszkadzać, jeśli przylgną na dłużej. Co Wy o tym myślicie?
Huzar: Wiesz, ja się tym nie przejmuję. Najważniejsze to robić swoje i nie oglądać się za siebie. Jeśli coś będzie podparte ciężką pracą, prędzej czy później przyniesie to efekt. Takie jest moje motto. Zawsze znajdą się tacy ludzie, którzy się przyczepią. Jeśli czuję, że mam jeszcze coś do powiedzenia w muzyce to po prostu to robię i to wszystko.

12. Skąd pomysł na tytuł "El-Alamein" i tematykę wojenną, czy jest ktoś w zespole kto interesuje się historią? W przyszłości zamierzacie podążyć dalej tą ścieżką, czy warstwa liryczna może uderzyć w coś innego?
Huzar: Pomysł jest mój, jak i cała otoczka. Owszem, interesuję się tą tematyką. Mam hopla na punkcie III Rzeszy, ale tylko z punktu badacza fenomenu tego zjawiska, które miało miejsce w latach 30 i 40, i odcisnęło swoje trwałe piętno nawet do dzisiaj. Zaznaczam jednak, że traktuje ten temat czysto naukowo, absolutnie nie utożsamiam się z żadną ideologią. Fascynacja przejawia się jedynie w sferze militaryzmu. Jednak tak samo jak i w muzyce tematyka tekstów na nowej płycie będzie szersza, bo interesuje mnie wiele tematów historycznych, religijnych jak i filozoficznych. Teksty utworów nie są co prawda jeszcze sprecyzowane na dzień dzisiejszy, ale na pewno, będzie trochę filozofii i historii przemieszanych obrazami z wyobraźni. Ale kusi mnie też żeby w jednym z utworów, wykrzyczeć swój manifest przeciwko temu co dzieje się na świecie, zdecydowanie antywojenny przekaz.

13. Dla wielu zespołów teksty nie mają większego znaczenia, są dodatkiem do muzyki, jak jest w Calm-Hatchery?
Huzar: Na początku też tak podchodziłem do tego, że nie mają znaczenia. Ale teraz jestem innego zdania. Tekst musi być uzupełnieniem obrazu jaki kreuje w naszych wyobrażeniach muzyka. Wg mnie warto się jednak postarać by dopełnić całości. Owszem muzykę stawiam na pierwszym miejscu, ale fajnie jeśli teksty odwzorowują i podkreślają emocje zawarte w samej muzyce. Pomyśl tylko, komponujesz utwór, który kojarzy ci się np. z odległymi krainami na dalekiej pustyni, a potem napiszesz do tego tekst o zakupach w supermarkecie. Oczywiście to skrajny przykład, ale właśnie dlatego teksty muszą się scalać z nastrojem utworów.

14. Co z koncertami, odwiecznym bólem zespołów? Nie można powiedzieć, że ich nie gracie, jednak te kilka sztuk w przeciągu roku to wynik raczej średni, czy w przyszłości coś się w tym kierunku zmieni?
Huzar: Kurcze widzisz wszystko rozbija się o nowy materiał, ale i o zmiany w składzie. Teraz doszedł nowy bębniarz, z którym dopiero się ogrywamy. Zrobiliśmy już razem z 8 utworów, ale trzeba po prostu jeszcze ze sobą pograć, po za tym, nie ma On możliwości bywać częściej jak raz na 2 lub 3 tyg. Taki jest minus mieszkania a mniejszym mieście. Próbuję się wkręcić na kilka sztuk na jesień, jednak najważniejsze teraz jest ukończenie materiału na płytę, i nagranie go w studio. I mama nadzieję, że materiał spowoduje większe zainteresowanie a co za tym idzie zaproszenia na dobre koncerty, w dobrych klubach z dobrymi zespołami. No i żeby były częściej to moje marzenie.

15. Na koniec, co to za historia z przybranym bratem waszego wokalisty, naprawdę w dechę sprawa, pachnie trochę Wenezuelą.
Huzar: Haha, tak zdecydowanie Wenezuela. A tak naprawdę czysty przypadek, że nastąpiła zbieżność nazwisk. SZCZEPAŃSKI to samo nazwisko noszą i wokalista i perkusista. No cóż pewnie niektórzy pomimo mojego wyjaśnienia będą dalej węszyć w tym Wenezuelę. Hahaha...

16. Kilka słów do czytelników Old Temple Magazine, z mojej strony życzę Wam powodzenia i czekam na więcej muzyki od Calm-Hatchery. Wielkie dzięki za poświęcenie mi czasu.
Huzar: Pozdrawiam Ciebie i OLD TEMPLE, oraz wszystkich maniaków i słuchaczy ciężkiej niezależnej muzyki. Proszę o cierpliwość. Ten zespół ma trochę pecha , ale jeśli nie będzie gorzej niż jest dotychczas to usłyszycie pełny nowy materiał, który mama nadzieję sprawi miłą niespodziankę...

Krystian