N O M A D


NOMAD


1. Hail. Zacznę na pewno bardzo standardowo jak na wywiad. Gratuluję udanej płyty. Pewnie wam wszyscy gratulują. Poprzedni wasz album bardzo przypadł mi do gustu i byłem ciekaw czy dacie radę na kolejnym. Uważam, że daliście radę i zajebiście się tego słucha. Jak Tobie lub Wam się słucha tego albumu.
Bleyzabel: Witam! Mnie osobiście słucha się tego albumu dobrze i nie mam zbyt wielu zastrzeżeń do brzmienia. Uważam, że to, jak dotychczas, nasz najlepiej wyprodukowany materiał. Oczywiście, nie wszystko jest do końca tak jak zamierzaliśmy. Zawartość muzyczno-merytoryczna powstawała na ten materiał dość długo i nie obyło się bez małych komplikacji. Prze aranżowaliśmy cztery utwory z naszego demo "Disorder" ('96 r.) i około trzech, czterech lat jego komponowania i zgrywania, tak więc zbyt wielkiego halo nie robi on na mnie w sensie jakiegoś novum, ale jest w nim dużo tej sentymentalnej strony, więc mnie dotyka ta muzyka w sposób wyjątkowy. Aha, i dzięki za słowa uznania. Mniemam, że i nasz nowy album, który prawdopodobnie zaczniemy powoli nagrywać na jesieni '08, także dostarczy Ci piekielnych wrażeń.

2. Pozostaje czekać hehe. Dlaczego wróciliście do utworów z demo? Brak pomysłu na nowe, czy żal starych kompozycji?
Bleyzabel: Raczej chodziło o żal starych utworów. Także w jakiś sposób zespolenie zespołu z naszą przeszłością, bo, jak wiesz, mieliśmy już kilka zmian składu. Poza tym, tak naprawdę chciałbym wydać jeszcze raz nasze demo "Disorder". Tą taśmę wydaliśmy sami i ukazała się w nakładzie tylko 400 szt. I był to 1996 rok, więc być może jakiś nasz fan byłby zainteresowany tym produktem w ponownym wydaniu z poprawiona grafiką i zrobionym masteringiem, bo muszę tu nadmienić, że w pierwotnym wydaniu tej obróbki dźwiękowej nie zrobiliśmy.

3. Muzyka jest bardzo gęsta, wiele się dzieje. Gitary cały czas idą do przodu. Lecz mimo to jest miejsce na przestrzeń w tej muzyce. Świetnie wypadają te krótkie solówki. Czy taki obraz muzyki to już ostateczność, to jest ostatecznym osiągnięciem? Może, jednak to moment, obecna chwila, a co przyniesie przyszłość nikt nie wie?
Bleyzabel: Wydaje mi się, że jako zespół i muzycy nadal poszukujemy i wciąż staramy się wznieść na nowe pokłady tak muzycznej jak i merytorycznej wrażliwości czy postrzegania-wyrażania się w Nomad. Na pewno ten album nie jest naszym uwieńczeniem stylu czy jego kontynuacją; jest przede wszystkim powrotem do początku i nawet, powiedziałbym, zamknięciem pewnego naszego etapu muzycznego. Przyszłość dla nas jest już widoczna, bo mamy w 75% skomponowaną muzykę na nowy album. Tekstowo też jest inaczej tzn. będzie to tak liryczny jak i muzyczny koncept-album. A w ilu procentach uda nam się to zrealizować czas pokaże. A ty pewnie sam też to ocenisz.

4. Na "The Independence ..." prócz szybkich partii są też wolniejsze jak choćby walec "To Burn At Dawn". Powoduje to, że mimo 45 minut ta płyta nie nuży i dobrze się jej słucha. Nie boicie się zagrać długich utworów? Wspomniany przeze mnie ma ponad siedem minut.
Bleyzabel: Nie boimy się grać długich utworów. Tak było od samego początku. Zawsze, nawet na demo znalazł się jeden lub dwa kawałki, które czasowo przewyższały inne piosenki. Nam chyba zawsze chodziło o zachowanie odrębnego klimatu każdego utworu i szczerze mówiąc czas piosenki nie ma tu znaczenia. Nie podchodzimy do tego w ten sposób, że np. trzeba grać death metal w pewnych kanonach czy standardach. Wręcz przeciwnie, po to ten zespół istnieje, by łamać ustalone normy i przyzwyczajenia. Metal - to wolność, tak muzyczna jak i ideologiczna, a ten kto uważa inaczej też ma do tego prawo.

5. Jak na koncertach wypadają takie długie utwory? Jak Wam się je gra? Tym bardziej, że nie jest to wolny, zimny black metal, tylko wy cały czas coś łupiecie.
Bleyzabel: Wiesz, od zawsze na naszych koncertach graliśmy utwór, który dałby tak nam jak i słuchaczom nieco odpocząć. Chyba, no prawie zawsze, bo od wydania "The Devilish Whirl" ('99 r.) na naszych koncertach graliśmy "Groping The Secret Corpses", a to też dość długi utwór. Spójrz także na utwory z albumu "Demonic Verses" - tam znajduje się chyba najdłuższy jak do tej pory przez nas skomponowany utwór "Insurrection" (8,10 min.).

6. Podoba mi się pomysł na utwory industrial / ambient między waszymi metalowymi łupankami. Zawsze kojarzy mi się to z genialnym albumem zespołu PESTILENCE. Czyj to pomysł i kto odpowiada za te elementy.
Bleyzabel: No, chyba jako pierwszy trafiłeś w sedno, bo obaj z Patrykiem jesteśmy fanami albumu "Testimony of the Ancients". Zawsze pragnęliśmy na naszych płytach stworzyć podobny klimat i chyba Pestilence był tego jedną z inspiracji. Głównymi sprawcami tych "przerywników" jesteśmy też obaj. Możliwe, że na nowej płycie podejdziemy do tego z jeszcze większa pasją i posłuchasz naprawdę piekielnego oddechu dźwięków.

7. Ale chyba nie zrobicie połowy muzyki w takim klimacie, wiesz 20 minut death metalu i 30 minut industrial? hehehe.
Bleyzabel: Nie, na pewno nie taki jest nasz cel. Tak jak mówię, chodzi o stworzenie pewnego klimatu i zespolenie utworów. I może nawet nieśmiałe wkroczenie na inny bardziej oddalony od death metalu nastrój. Zobaczymy jak to nam będzie się wkomponowywało w całą płytę, bo to też nie jest nasz główny cel. Najważniejsze są podstawowe utwory, a te intros -przerywniki to takie, powiedziałbym, smaczki, które mają za zadanie dać słuchaczowi nieco wytchnienia i wprowadzenie w kolejny utwór.

8. Skąd pomysł by zagrać utwór BULLDOZER?
Bleyzabel: Nosiliśmy się z zamiarem zrobienia cover'u od zawsze, tylko jak to bywa w zespole, w którym gra pięciu, a kiedyś nawet sześciu muzyków - każdy ma swoje ulubione zespoły i każdy chce swój grać, więc odsunęliśmy ten zamiar aż do nagrania tej płyty. Dlaczego Bulldozer ? Chyba to jedna z najbardziej niedocenionych i zapomnianych kapel, a trzeba pamiętać, że ich muzyka była nietuzinkowa. Może nie trafili na swój czas, a może go wyprzedzali ? Dodam, że nagraliśmy również cover Grave "In Love", ale jeszcze nigdzie go nie zamieszczaliśmy. Może dla niego też musi nadejść odpowiedni czas?

9. Powiedź czego mogą spodziewać się w warstwie lirycznej fani, którzy jeszcze nie słyszeli tego albumu?
Bleyzabel: Moje teksty - to od zawsze walka, poszukiwanie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, sarkazm i ironia z człowieka wiary i jego obłudy. Także metafora własnego skarłowacenia w społecznym i duchowym akceptowaniu siebie. Nienawiść do instytucji, tak kościelnej jak i politycznej, ale to duże uogólnienie. Nowa płyta, jak już wspomniałem, zawiera cztery utwory, które powstawały na przełomie 1995-96 roku, więc i teksty są z tamtego okresu, co prawda poprawiane gramatycznie i stylistycznie, ale jeśli ktoś uważnie je prześledzi, a także sięgnie do tekstów z innych płyt, to zrozumie moje postrzeganie, szczerość, zaangażowanie i to wszystko czym Nomad jest dla mnie i jego szczerych i wytrwałych członków zespołu (ich czasem jak na lekarstwo). Ogólnie mówiąc, poruszam tematy ściśle związane z wiarą chrześcijańską i tym jaką ona wyrządza krzywdę ludziom. I jak przez pryzmat mojej natury próbuję pisaniem wyciągnąć dłoń do siebie i nie tylko...

10. Czy liczysz, że ktoś przeczyta teksty z okładki, pomyśli nad nimi i wyciągnie jakieś wnioski? Czy chcesz coś przekazać słuchaczowi?
Bleyzabel: To chyba cel każdego tekściarza, że pisze nie tylko po to, aby zadowolić swoje ego, ale też po to, by podzielić się swoimi przemyśleniami z innymi. Bo jeśli by tak nie było, to nie umieszczalibyśmy tekstów we wkładce. Nie uważam się za jakiegoś filozofa, a tym bardziej mędrca, ale na pewno przekaz w Nomad to ważna rzecz. I prawdopodobnie bez konkretnego przekazu nie doszlibyśmy z muzyką do tego miejsca. Ja osobiście jeśli nie będę miał nic do powiedzenia, to raczej przestanę się tym zajmować. Moje dojście do Nomad było spowodowane tym, iż chciałem dać ujście moim kłębiącym się w głowie myślom. Tym, co mi się nie podoba w życiu i świecie opanowanym przez chrześcijański reżim. Uważam, że każdy ma prawo tak do własnego życia jak i do własnych przekonań. A jeśli nie widzisz nic prócz hipokryzji, to gdzie szukasz sprzymierzeńców? Ja ich szukałem tam, gdzie podąży każdy zbuntowany młodzieniec, który w końcu dostrzeże błędy w systemie religii, ogółu życia czy przestrzegania ogólnie przyjętego prawa. Metal - to, ogólnie rzecz biorąc, dla mnie wszystko!

11. Ciekawi mnie też kwestia powstawania samych tekstów. Jak one powstają? Musisz mieć odpowiedni nastrój do tworzenia tekstów? Może piszesz je na papierze toaletowym przy porannym stolcu?
Bleyzabel: Przeważnie na samym początku piszę na papierze (raczej nie toaletowym :)), później przepisuję to do komputera i robię jakieś poprawki, coś wydłużam lub skracam. Piszę pod tak zwanym wpływem chwili, weny czy, jak kto woli, chęci zapisania czegoś dla pewnych zgoła odmiennych i indywidualnych korzyści, które nie mają nic wspólnego z zyskiem materialnym, ale, powiedziałbym, duchowym. Powstawanie tekstów w moim przypadku ma też coś wspólnego z wyrachowanym planem. I tak jak w przypadku Nomad próbuję tworzyć jakiś zarys konceptu płyty. Piszę też dla kogoś kto ma dla mnie jakieś znaczenie. Czasem, po prostu, piszę bez celu i umieszczam to w pliku nazwanym po prostu "poezja". Próbuje być nie jednowymiarowy i często pisanie jest dla mnie pewnego rodzaju ucieczką, tak jak czytanie czy ogólnie pojęta forma sztuki.

NOMAD

12. "The Independence ..." wydał Empire Records. Jak wam się układa współpraca?
Bleyzabel: Cóż, nasza współpraca zakończyła się wraz z ukazaniem się płyty "The Independence of Observation Choice". Mieliśmy w zasadzie umowę tylko na ten album i tylko na wydanie go w obrębie terytorium Polski. Także znów zaczynamy poszukiwania wydawcy tego materiału na Zachód i wydawcy, który byłby zainteresowany nami na kolejny album. Jest ciężko, by nie powiedzieć bardzo ciężko, jeśli chodzi o rynek muzyczny, a w zasadzie metalowy-podziemny. Jednak, jeśli patrzylibyśmy kategoriami strat i zysków, to już dawno złożylibyśmy instrumenty i zajęli się czymś innym.

13. Jaki macie stosunek do CD dodawanych do magazynów? Mając kontakt z fanami i rozmawiając z nimi słyszę wiele opinii. Są one podzielone. Jedni nawet nie chcą dotykać takich albumów.
Bleyzabel: Punkt widzenia czasem zależy od punktu siedzenia, bo, tak jak mówisz, z jednej strony to niby gratka, bo prócz magazynu dostajesz dwie płyty w cenie bardzo przystępnej. Ale z drugiej strony to może wyglądać na z lekka naciąganą rekrutację zespołów, bo wiadomo pismo robi swoje, a dodawane CD to inna sprawa. Z mojego punktu widzenia jako muzyka, który chce wydać swój materiał, to gdybanie jest drugorzędne, bo co mnie obchodzi jak ta płyta się ukaże. Najważniejsze, że w ogóle się ukaże. A i pewnie Ci niezadowoleni, to przeważnie kupujący wszystko z najwyższej półki i to przeważnie od samego wydawcy. :) Każdy ma swój punkt widzenia i nie jest łatwo zadowolić wszystkich. Ale nie ma co dywagować sprawa "Thras'em All" jest już zamknięta. Można liczyć na to, że ten magazyn nadal będzie istniał. Poza tym, niebawem, jeśli nic się nie zmieni, to raczej wszystko powróci do podziemia i jego formy z lat 80-tych i początku 90-tych. No oczywiście, technika niewątpliwie zmieni to oblicze, ale...

14. Wydawnictwo jako całość. Czy grafiki, teksty, muzyka muszą być połączone w jeden koncept? Czy nie ma to aż takiego znaczenia? Pytam, bo czasem spotykam płyty gdzie okładki nijak się nie mają do muzyki. Jest jeden wielki bałagan, a na dodatek jest to wszystko nieschludnie wydane.
Bleyzabel: W przypadku Nomad tak jest od początku, że staramy się tworzyć jeden koncept. Czyli teksty, muzyka i grafika muszą mieć ten wspólny nominatyw. Zależy też nam na tym, aby finalny produkt, czyli wydana płyta CD, była jak najbardziej schludna, tak pod względem graficznym, wyprodukowanej muzyki jak i samej jej zawartości. Ja też nie jestem zwolennikiem wydania płyty na tak zwany odpierdol. Fuszerka w naszym przypadku nie wchodzi w rachubę. Nawet nasze demo "Disorder" miało drukowaną profesjonalnie wkładkę. Wiadomo, że czasy się zmieniają i dziś niemal każdego stać na dobre studio muzyczne i graficzne. Ale jeśli to wszystko ma przypominać szmirę, to po co to robić?

15. Wspomniałeś wcześniej, że jest was kilku w zespole i każdy ma swoje fascynacje muzyczne. Czy to może być na plus dla zespołu czy na minus? Jak to wygląda w NOMAD? Dużo macie kłótni przy tworzeniu dźwięków?
Bleyzabel: Nie, w chwili obecnej to właściwie moja i Patryka działka. Zaczynaliśmy jako tak zwany demokratyczny kolektyw, ale zazwyczaj i tak my obaj mieliśmy najwięcej ciekawych riffów i pomysłów na aranż, który, nie ukrywam, był przeważnie pod dyktando wokalu. Poza tym i tak tylko my dwaj zostaliśmy z oryginalnego składu, więc i tak każdy przychodzący muzyk musiał załapać o co chodzi w muzyce Nomad i jaką drogą podążymy w przyszłości. Naturalnie, obaj jesteśmy otwarci i każdy z muzyków Nomad ma prawo do komponowania i przede wszystkim do oceny, wglądu do każdego utworu. Niestety, obecnie wygląda to tak, że my z Patrykiem jesteśmy jak pędząca maszyna, gdzie reszta zespołu niestety stoi gdzieś na uboczu. Mniemam jednak, że ta sytuacja ulegnie zmianie i każdy zacznie angażować się w zespół równie mocno jak my.

16. Jakiś czas temu słyszałem, że zawiesiliście działalność. Potem odzywa się do mnie wasz menedżer i okazuje się, że wydaliście nowy album. Napisz o co chodziło.
Bleyzabel: Mieliśmy jak zwykle kłopot z perkusistą i przyznam, że nadal mamy, ale jakoś to powoli idzie do przodu. Mieliśmy właściwie w tamtym czasie gotowy materiał, by go zarejestrować, ale gdy młody człowiek (mowa tu o jednym z członków naszego zespołu), zaczyna grać i nagrywać płyty, dostaje propozycję gry w innych zespołach, to czasem się zapomina i w tym wszystkim gubi. Traci nad wszystkim kontrolę, zapomina gdzie właściwie nabrał pewnych umiejętności, cech muzyka i dzięki komu taki stan rzeczy zawdzięcza. Przestaje racjonalnie myśleć i najgorsze w tym wszystkim jest to, że sam tego nie dostrzega. Jednymi słowy, uderza mu wtedy do głowy woda sodowa. :))) Dlatego przez ponad pół roku zespół właściwie był zawieszony i nawet pojawiała się wzmianka na naszej stronie, że poszukujemy muzyka. Ale jakoś przebrnęliśmy przez ten okres i niebawem weszliśmy do studia, by zarejestrować album "The Independence of Observation Choice". Resztę już chyba znasz? Mniemam, że to już ostatni taki czas nieporozumień i wszystko się ułoży po naszej myśli. I wszystko co planujemy z nagraniem nowego albumu przebiegnie tak jak zaplanowaliśmy.

17. Oby się wszystko poukładało. Kłopoty z perkusistami to problem całego podziemia i dla tego wiele projektów zaczyna tworzyć przy użyciu komputera. Czy taka opcja wchodzi w rachubę w Waszej hordzie?
Bleyzabel: Nie, to raczej nie wchodzi w rachubę. Zwłaszcza, że my nie używany przy nagraniu żadnych triggerów i interesują nas tylko żywe bębny. Kiedyś miałem taki zamysł, by spróbować z automatem perkusyjnym, ale wiem, że to do naszej muzyki by to nie pasowało. Równie dobrze mogę sobie w studio obniżyć oktawę, bo po co się wysilać i zdzierać gardło?

18. Istniejecie 14 lat na scenie. To masa czasu. Jakieś plany związane z tym?
Bleyzabel: Plany są wciąż te same, czyli grać, nagrywać i trzymać jak najwyżej i jak najdłużej sztandar z napisem NOMAD!

19. Członkowie NOMAD grają w innych zespołach. Czy ma to jakiś wpływ na normalne funkcjonowanie zespołu?
Bleyzabel: Na muzykę to na pewno nie ma to żadnego wpływu, bo, tak jak wspomniałem wcześniej, od początku głównymi sprawcami muzyki jesteśmy obaj z Patrykiem. A wierzę, że w przyszłości podwaliny na nową płytę stworzy nasz basista, który jest niewątpliwie bardzo solidną jednostką. Jeśli mowa o koncertach, to również jakoś dajemy sobie radę, nawet bez Patryka, który jak wiadomo jest sesyjnym muzykiem Behemoth. Uważam nawet, ba jestem tego pewien, że gra Patryka w Behemoth tylko nam sprzyja, tak w promocji Nomad jak i innych nam niezbędnych sprawach.

20. Przez zespół przewinęło się trochę osób. Utrzymujecie jeszcze jakoś kontakt między sobą?
Bleyzabel: Raczej sporadyczny. Wiesz, każdy z naszych byłych muzyków (prócz Rodzyna - dr. i Pienała - dr.) właściwie w kierunku muzycznym nic nie robi. Niektórzy pozakładali rodziny, inni chyba do tego dążą, a co niektórym nic się nie chce.

21. Z wami to trochę taka dziwna sprawa. Nagraliście fajne demo. Potem dobre albumy, jeszcze dalej genialny "Demonic Verses" i ciągle o was średnio w tym kraju. Ciągle jesteście gdzieś na zapleczu. Jak myślisz, skąd taki obrót sprawy? Wiele zespołów, które mają o połowę krótszy staż dorobiło się niemal kultowego statusu (chociaż jak dla mnie to nie wiem dlaczego, chodzi mi oczywiście o tych kilka, nie wszystkie), a wy ciągle z tyłu. Może taka sytuacja Wam odpowiada??
Bleyzabel: Wiesz, ja nie patrzę i nigdy nie patrzyłem w ten sposób, że po nagraniu demo musi już być płyta, która gdzieś tam nas wyniesie. Oczywiście, byłbym nieszczery, gdybym mówił, że nie pragnęliśmy osiągnąć sukcesu już po nagraniu MC "The Tail of Substance". I że po nagraniu CD "The Devilish Whirl" mieliśmy jeszcze większe apetyty. Ale życie, a może rynek czy raczej scena i fani czasem są zupełnie innego zdania. My, tak naprawdę, nie myśleliśmy w kategoriach tego, że kiedyś będziemy żyli z muzyki, że kilkumiesięczne trasy, to nasze marzenie. Wszystko, co tak naprawdę nas nadal trzyma w tym muzycznym hobby, to pasja i to co zyskujemy w trakcie komponowania nowego albumu, pojedynczych piosenek czy tak jak w moim przypadku w pisaniu kolejnych tekstów. Uwielbiamy grać na żywo, choć muszę przyznać, że po roku 2000 nasze koncerty są bardzo słabą średnią w ciągu roku. Mieliśmy tak wiele zmian składu, że czasem samo rekrutowanie i uczenie nowego człowieka naszych utworów, to mordęga i syzyfowa praca, bo kolo po kilku próbach mówi, że nie ma czasu na granie. A czy tak ciągnie nas do tego, by być kultowym zespołem i mieć jakąś pozycje w tym naszym podziemiu? Raczej nie, bo jak tak patrzę wstecz, to tych "kultowych" kapel i przewspaniałych "twórców" już nie ma. A nam się nigdzie nie spieszy i jestem tego pewien, że wcześniej czy późnej nasz czas nadejdzie. ;) Poza tym, jesteśmy już dużymi chłopcami, więc i priorytety życiowe też się zmieniają.

NOMAD

22. Napisz mi jak to jest z materiałem "The Tail Of Substance". Czy można go uznać jako pierwszy album?
Bleyzabel: Z materiałem "The Tail of Substance" jest tak, że wydaliśmy go sami w formacie MC. I chyba można to uznać za nasz pierwszy pełno czasowy materiał muzyczny. Choć z drugiej strony wydaliśmy to sami, ale za to profesjonalnie i z nawet z niezłą promocją, czyli: zagraliśmy trasę z Christ Agony, Hate, Lux Occulta i Heresy, były kolorowe ulotki, reklamy w magazynach "Thrash'em All" itp., nawet mieliśmy plakaty. :) W naszej biografii jest określony jako MC, więc tego się trzymajmy. :)

23. Materiał ten wyszedł tylko na kasecie. Wydaliście go sami. Nie mieliście nigdy propozycji wydania tego na CD? Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale ktoś chyba to chciał wydać na CD.
Bleyzabel: Nie, nigdy taka oferta do nas nie dotarła. Po wydaniu tego na kasecie wprawdzie jakiś koleś ze Stanów przysłał odręcznie napisany kontrakt, ale nie mogliśmy się z nim dogadać, więc nadal promowaliśmy to sami, aż do wydania "The Devilish Whirl".

24. Album "The Devilish Whirl" wydany przez Novum Vox Mortis też ma ciekawą historię. Możesz napisać coś niecoś. W sumie to składa się on z dwóch różnych sesji.
Bleyzabel: Tak, masz rację. Składa się z dwóch sesji, ponieważ nie chcieliśmy znów nagrywać ponad 40 min. materiału tylko po to, by wydać to znów samemu. Postanowiliśmy nagrać na początku Promo (cztery utwory), by w ten sposób znaleźć wydawcę i ewentualnie nagrać wszystko jeszcze raz, bo w tym czasie również weszliśmy do studia (ALKATRAZ), którego kompletnie nie znaliśmy i nie wiedzieliśmy na co je stać. W prawdzie nagrywał tam KAT, ale wiadomo, że sam zespół dla siebie zrobi coś zupełnie inaczej i lepiej niż dla zespołu, którego nie zna i który właściwie raczkuje w poszukiwaniu brzmienia. Nagranie od razu spodobało się wytwórni, więc dograliśmy trzy kolejne piosenki plus intros i tak mniej więcej to wyglądało. Oczywiście, nagranie, zawartość muzyczną i merytoryczną albumu "The Devilish Whirl" wspominam jak najbardziej pozytywnie. Ta płyta wyniosła nasze pojmowanie muzyki na pewno gdzieś dalej czy wyżej. Po nagraniu "The Tail Of Substance" nasze podejście do komponowania nowych utworów było zupełnie inne. W tym czasie próbowaliśmy coś zostawić i z czymś zerwać i wydaje mi się, że cel został osiągnięty. Ta płyta jest dla nas czymś wyjątkowym i przełomowym.

25. Jak wspominasz współpracę z Novum Vox Mortis?
CBleyzabel: o do współpracy z Novum Vox Mortis, to raczej tego okresu nie wspominamy za dobrze. Prócz tego, że wydali nam płytę nic właściwie nie zrobili. Co prawda, udzieliłem kilku wywiadów radiowych, ale poza tym nic. Wytwórnia zaraz się rozpadła, więc nie wywiązali się z kontraktu. Szkoda słów, bo podejrzewam, że przez naszą zbyt szybko podjętą decyzję być może coś straciliśmy. Dodam, że ten album ukazał się później w formacie MC w kraju wydany przez SABBATH Production i na Białorusi wydany przez THE FLAMING ARTS również w formacie MC.

26. Zmieńmy temat. Niestety, rośnie ostatnio grono "fanów" zbieraczy mp3. Wiadomo jaki to ma wpływ na muzykę. Mówiliśmy o tekstach, okładkach, problemach w zespole. Jak to się ma do takich ludków co mają kilogramy muzyki w formacie mp3 na komputerze? Często nie wiedzą co mają, nie wiedza jakie to okładki, teksty itp. Czy jest sens jeszcze starania się? Nie wkurwia ciebie taki fakt, że siedzisz masę godzin na sali prób, pocisz się, wykłócasz o swoje racje, piszesz testy w trumnie, by było bardziej kultowo, a jakieś lolki zasysają to z netu?
Bleyzabel: Tak, dla mnie ten sens cały czas jest. I, tak jak wspomniałem, ten sens będzie dopóki będę miał coś do przekazania lub po prostu będzie cały czas muzyka, która w naturalny sposób mnie będzie dalej pchała do przodu. Czy jej nagrywanie, komponowanie i zgrywanie na próbach nadal będzie sprawiało mi przyjemność i frajdę? Musisz na to spojrzeć z innej strony, bo tak naprawdę kto wytrzymałby ponad 14 lat w takim stanie świadomości, że nagrywasz kolejną płytę i nie jesteś do końca pewny czy ktoś to wyda? Druga sprawa to finanse, bo jak wiadomo w podziemiu nikt nie da zespołowi pełnej kwoty zwrotu za studio. A my nie nagrywaliśmy żadnej płyty za 1000 zł. Nie jesteśmy plastikowo-metalowym zespołem i nie idziemy na łatwiznę. Jeśli decydujemy się na nagranie płyty, to jesteśmy świadomi tego, że musimy uskładać sporą kwotę, by nasz materiał zabrzmiał bardzo dobrze. Byśmy byli z niego zadowoleni i w pełni odważni, by oddać go w ręce fanów, a wcześniej wytwórni. Tak że jak widzisz pieniądze w naszym wypadku, to sprawa poświęcenia. Zdecydowaliśmy się na taki stan rzeczy i to nasz świadomy wybór. Ściąganie muzyki z netu raczej mi nie przeszkadza. Moim zdaniem, to chyba wygodne, bo nie musisz nigdzie wychodzić, by coś mieć, ale, tak naprawdę, to uważam, że to problem kasy. Nie każdego stać, by wydać miesięcznie 500 zł na kilka ulubionych płyt. Uważam też, że taki prawdziwy fan muzyki, danego zespołu, wcześniej czy później taką pytę zakupi oryginalną. A ten co słucha, bo jest moda, to pewnie skończy na zupełnie innym rodzaju muzycznym, który będzie na topie lub będzie popularny w gronie ludzi, w którym się znajdzie.

27. Kiedyś fajna kwestie poruszył Peter Gabriel. Przez wiele lat ludzie robili wszystko by stworzyć jak najlepszej jakości dźwięki. Teraz mamy erę kompresowania dźwięku. Po jaki chuj to wszystko. Przecież to niszczy cała idee tworzenia. Ja wiem, że w metalu dla wielu liczy się brud, smród i pseudo old-school. Lecz są kapele które chcą nagrywać dobre albumy. Z dobrym lecz trochę brudnym brzmieniem, gdzie mimo wszystko słychać poszczególne instrumenty.
Bleyzabel: Tu wydaje mi się, że każdy zespół sam odpowiada za to jakie brzmienie chce uzyskać i czy poszukuje własnej tożsamości czy tylko wysługuje się komputerem, próbkami z programów itp. Nie sposób wszystkiego ogarnąć i podporządkować własnej lub ogólnej idei. Jednak zespoły, które się wybiły, są znane i popularne i nie dają tzw. nauki dla młodszego pokolenia, to sami w jakiś sposób odpowiadają za kształt i brzmienie przyszłej sceny. To logiczne, że czerpiemy i inspirujemy się wzajemnie. Tak było od zawsze. Moim zdaniem każdy słuchacz z wiekiem dojdzie to tego, że muzyka nie jest jednowymiarowa, że istnieje wiele innych scen, brzmień itp. To tylko kwestia czasu. Jeśli zaś chodzi o old-school, to mnie osobiście to jakoś nie wzrusza, a wręcz napawa pewną nutką ironii. Ale to oczywiście moje odczucia i nie przeszkadza mi to, że jest na to popyt.

28. Na koniec kilka pytań z innej beczki. Co robisz w wolnej chwili?
Bleyzabel: Cóż, nic szczególnego Ci tu nie napiszę. Jestem raczej domatorem. Lubię czytać, oglądać filmy i ciekawe programy dokumentalne. Sportu raczej regularnie nie uprawiam chyba, że sporadycznie pokopię piłkę lub popływam.

29. Jakie są twoje ulubione albumy? Jaka płyta zaskoczyła Ciebie ostatnio?
Bleyzabel: Och, tu na pewno napisałbym tyle, że zajęło by to więcej miejsca niż cały wywiad. ;) Tak jak mówiłem, nie jestem (i staram się cały czas taki być) człowiekiem jednowymiarowym, więc słucham wszystkich gatunków metalu, muzyki klasycznej, filmowej, czasem jazzu czy nawet folku. To bez znaczenia czasem jaka muzyka, ważny jest stan umysłu, który czasem cholernie kaprysi. ;) Płyty, które mi się ostatnio spodobały to: KING DIAMOND "Give Me Your Soul", KILLING JOKE "Hosannas From The Basement Of Hell", JUDAS PRIEST "Nostradamus", SEPTIC FLESH "Communion", BENEDICTION "Killing Music", CZESŁAW ŚPIEWA "Debiut". CELTIC FROST "Monotheism", MARLIN MANSON "Eat me, Drink me", MOONSPELL "Night Eternal", ROTTING CHRIST "Theogonia", WHITECHAPEL "The Somatic Defilement", INCANTATION "Rotting Spiritual Embodiment", WARELL DANE "Praises To The War Machine" itd.

30. Co ciebie denerwuje w Polakach?
Bleyzabel: Chyba ogólnie pojęta nasza mentalność. W tym takie cechy jak: zawiść, zazdrość, lenistwo, złodziejstwo, chamstwo, pycha i ciemnota (tu należy podziękować kościołowi). To chyba najgorsze cechy i nie generalizuję, ale trzeba też przyznać, że jesteśmy wyjątkowi i pośród tego naszego polskiego gówna czasem pojawiają się postaci, które rzucają w świecie na nasz naród jasne światło. Poza tym, ludzie nie są tu szczęśliwi i swoje frustracje wyrzucają na innych jak i na całe otoczenie. Ten kraj nie pozwala ludziom żyć godnie, a niby kościół uważany jest za oazę spokoju i wyciszenia się. Oczywiście nie gardzą gotówką (tak na marginesie widziałeś kiedyś chudego klechę, który już jest wyżej w hierarchii? :). Spróbuj iść po mieście i uśmiechaj się do siebie, okazuj zadowolenie, to ludzie pomyślą, że jesteś wariatem. Tak to widzę i chyba jeszcze długo zdania nie zmienię. Chyba ze dwa pokolenia muszą minąć, by coś normalnego do naszego społeczeństwa się wdarło...

31. No to mamy takie samo zdanie hehehe. Czy jest sens prowadzenia dyskusji nad takimi postaciami jak Nowak? Słynne jego listy złych zespołów itp. bzdury.
Bleyzabel: Dla mnie osobiście ten koleś nic nie znaczy jak zresztą to, co próbuje bronić. Każdy w końcu do tego dojdzie, że religia chrześcijańska opiera się tylko i wyłącznie na strachu! Każdy zdrowo i logicznie myślący człowiek dojdzie do wniosków, że ciągłe zażywanie "narkotyku" (tej wiary), prowadzi to wypaczeń umysłowych i fizycznych. Skarłowacenie naszego narodu spowodowane jest tym, iż tak naprawdę łatwiej jest nam żyć, gdy ktoś te życie nam układa. Mówi w co wierzyć, jak się ubierać, jakiej muzyki słuchać jak się pieprzyć itp. Jeśli zaczynamy myśleć samodzielnie i buntujemy się przeciw temu całemu systemowi, to zaraz znajdują się jego "moralni" obrońcy. Długo by o tym mówić, ale to w zasadzie do niczego nie prowadzi, jeśli sami nie chcemy nic zmieniać.

32. Ostatnie zdanie należy dla Ciebie. Ja dziękuję za wywiad i powodzenia.
Bleyzabel: Również dziękuję za wywiad i ciekawe pytania. Wszystkich naszych fanów i znajomych piekielnie Pozdrawiam!!! Zainteresowanych odsyłam na nasze strony: www.nomad-band.com, www.myspace.com/nomadsatanicdeathmetal.

Eryk